ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA – jak to z nią faktycznie jest?

Kiedy wiele osób szaleje na Black Friday, ja siedzę przy komputerze i pisząc ten tekst zastanawiałam się, jak namówię męża, aby po dość długiej podróży poprzynosił mi z piwnicy kartony z ozdobami świątecznymi. W głowie po cichu zaczynają mnie już kołysać świąteczne przeboje, a i mój nos oczekuje zapachu cynamonu, choć pierniczki będę piekła dopiero w przyszłym tygodniu…

Coraz cześciej zauważam, że dużo bardziej cieszy mnie świętowanie okresu przed samymi Świętami, niż same dni świąteczne, które powinny być raczej już spokojne, po tej całej bieganinie przed. Chciałoby się usiąść na kanapie w szlafroku i niespiesznie wypić gorącą czekoladę z bitą śmietaną, a tu trzeba już lecieć i zasiadać do stołu z pozostałymi członkami rodziny. I chociaż kocham te gwarne popołudnia i wieczory, podczas których dzieci dokazują, a dorośli zastanawiają się czy zmieszczą jeszcze jeden kawałek sernika… 🙂 To czasem brakuje mi takiego zwolnienia i nie spieszenia się. Dlatego już od jakiegoś czasu co roku w ostatni weekend listopada przyozdabiam mieszkanie, aby właśnie przed Świętami nacieszyć się spokojnymi wieczoram i dłuższymi weekendowymi porankami. To jest dla mnie ten moment, kiedy mogę zwolnić i wypić kolejną herbatę z miodem, cytryną i goździkami. Zjeść wcześniej upieczone ciasto marchewkowe i obejrzeć po raz setny ten sam świąteczny film.

W tym roku z racji tego, że nie będziemy sobie robić tak licznie prezentów, jak zwykle, odchodzi mi bieganie po sklepach w celu poszukiwania czegoś wyjątkowego. Dużo bardziej liczy się dla mnie ten czas spędzony z rodziną niż kolejna rzecz, którą włożę do szuflady i o niej zapomnę do przyszłych Świąt. Cieszę się, że od tego odeszliśmy, bo mamy naprawdę dużo powodów do świętowania w ciągu całego roku i na prezent zawsze znajdą się inne okazje. Muszę Wam przyznać, że nie ma miesiąca w ciągu roku, aby ktoś nie miał u nas urodzin czy imienin. I nie żebym była przeciwna prezentom na Święta, uwielbiam je robić i tak samo dostawać, ale w przypadku mojej licznej rodziny kupić każdemu prezent, który będzie się podobał i się przyda, to naprawdę niezły wyczyn. Co roku zostawały mi dwie, trzy osoby (inne w każde Święta), na które totalnie nie miałam pomysłu. Także myślę, że zminimalizowanie tego rytuału pozwoliło wszystkim nam odetchnąć, a czas spędzony w sklepach, który poświęcilibyśmy na szukanie prezentów, z powodzeniem wykorzystamy inaczej.

Nie chcę jeszcze jakoś specjalnie wywoływać pogody i lecących płatków śniegu za oknem, ale nie ukrywam, że marzę o tym, a aby w końcu Święta były białe. To dodałoby całej magii to tych wszystkich prozwieszanych lampek, wystawionych choinek i z przyjemnością wychodziłoby się na mroźny spacer. A tak wiatr hula, do tego duża wilgotność i łatwo o infekcje.

Nie pozostaje mi nic innego jak zanurzyć się w ten najpiękniejszy okres w roku we własnym mieszkaniu i stworzyć sobie samemu atmosferę. Pamiętajcie, że to od nas samych zależy, jak ten czas spędzimy. Możemy narzekać, że już wszędzie tylko choinki i światełka. I jeśli ktoś tego czasu nie lubi, to naprawdę rozumiem i absolutnie nie musi się mu poddawać. Natomiast najgorzej jest tylko narzekać, a nie robić nic w kierunku poprawy własnego samopoczucia. Na mnie działają tak prozaiczne rzeczy jak książka, zimowy film, nowa świeca, kawa z mężem w ulubionej kafejce z ciastem, które pojawia się sezonowo, wspólne pieczenie, przygotowanie wpisu na bloga czy nawet zrobienie porządków w garderobie. Starajmy się w najbliższym miesiącu nie zapominać o sobie i małych przyjemnościach, które możemy wykorzystywać każdego dnia. Dla jedynych będą to wczesne poranki, kiedy wstaną przed wszystkimi domownikami, aby nacieszyć się gorącą kawą wypitą w całkowitej ciszy. Dla innych będzie to wyjście na jarmark świąteczny. Jeszcze inni zrobią sobie seans filmowy z dziećmi i gorącym popcornem. Przecież takie rzeczy nie wymagają od nas niewiadomo jakich nakładów finansowych czy organizacyjnych. Wystarczy dostrzec w nich piękno, które często przelatuje nam przez palce. Nic nie jest dane nam na zawsze, więc cieszmy się każdym dniem, nawet jak żona poprosi o świąteczne ozdoby 🙂

Mojemu mężowi dzisiaj odpuszczę, nic się nie stanie jak zrobimy to jutro 🙂

Tym miłym akcentem zostawiam Was już dzisiaj. Mam nadzieję, że miło spędzicie ostatni weekend listopada i z przyjemnością wkroczycie w ostatni miesiąc roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *