Trochę bohemy

Jestem bardzo ciekawa czy poznałybyście mnie w tej stylizacji idąc obok na ulicy? 🙂

Tak jak na co dzień ubieram się raczej elegancko, kobieco, tak na wyjazdach bardzo lubię się zmieniać mimo, że korzystam z tych samych ubrań. Tym razem naprawdę chciałam wtopić się w tłum bohemy. Wiedziałam, że nie będziemy biegać po eleganckich restauracjach czy kolejnych spektaklach, tylko będziemy chłonąc miasto i ulicę. Chciałam, aby było mi przede wszystkim wygodnie, ale też nie nie mogłam zapomnieć o dobrej jakości ubrań, bo one przy małych zmianach mogą odmienić całą stylizację, a ja do końca nie wiedziałam czy coś czasem nam nie wyskoczy. Dlatego do Paryża zabieram minimum jedną parę szpilek, jeśli wybieram się z mężem na przedłużony weekend. Poprzednim razem skorzystałam z nich idąc na spektakl do Lido de Paris.

Wracając do tej konkretnej stylizacji, wybierając się na późne popołudnie i wieczór na Montmartre, dzielnicy artystów postanowiłam, że ubiorę się cała na czarno, do tego płaskie buty, bo dużo chodzenia, ciekawa czapka i charakterystyczne okulary, które na szybko kupiłam przed samym wyjazdem.

Golf oraz marynarkę, które mam na sobie kupiłam już ze zwrotów, bo za pierwszym razem się na nie, nie zdecydowałam. Kiedy ponownie wróciły na stronę chciałam je najpierw sprawdzić i zamówiłam je, ale bez większych oczekiwań. Kiedy wiedziałam, że wyjeżdżamy, to były to dwie rzeczy, które pierwsze znalazły się w walizce. Zobaczcie wystarczyłoby, abym zdjęła czapkę i inaczej spięła włosy, założyła szpilki, zmieniła okulary i mamy super elegancką stylizację na randkę.

Ja jednak chciałam zostać przy pierwszej wersji i naprawdę tego dnia czułam się wspaniale. Zapraszam więc do obejrzenia zdjeć.

marynarka – MLE COLLECTION / golf – MLE COLLECTION / spodnie – MASSIMO DUTTI / mokasyny – MASSIMO DUTTI / torebka – SEE BY CHLOÉ / czapka – no name / okulary – RAY BAN / kolczyki – APART / zegarek – ALBERT RIELE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *