Obcisła biała sukienka i różowa koszula – czy to się może udać?

Biel i róż, to podobno jedno z tych połączeń kolorystycznych, które opisywane jest jako have na lato. Po kilkukrotnym obejrzeniu różnego rodzaju stylizacji z wykorzystaniem tych barw, stwierdziłam – ok spróbuję.

Najpierw w mojej szafie pojawiła się różowa koszula, o którą nie podejrzewałby mnie chyba nikt. Bo tak jak kocham pudrowy róż, tak już z fuksją mi nie do końca po drodze. Jednak dla osoby, która lubi eksperymenty modowe uznałam, że przyszedł czas na mnie. Nie będę ukrywała, że miałam ją założoną do tej pory tylko raz i nie wszystkim Wam przypadła ona do gustu. Nie martwcie się, mi też nie i bardzo nie lubię jak coś za długo wisi w mojej garderobie nienoszone. Uznałam zatem, że jeśli nie przekonam się do niej w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni, to będziemy musiały się pożegnać.

Obcisłe sukienki to dla mnie pewnego rodzaju zmora. Niby mają podkreślać figurę, ale przy okazji ukazują jej wszystkie wady. Dlatego też, tak rzadko widziałyście u mnie takie sukienki. Do tej białej też nie byłam do końca przekonana, ale jak właścicielka marki Patrycja Jaskot dała znać, że nie będą już one doszywane, to nie ukrywam, że się po prostu skusiłam. Jak tylko ją przymierzyłam, to od razu kupiłam drugą wersję kolorystyczną. Obie prezentowałam Wam na Instagramie w trzech odsłonach: na dzień, na sportowo i na wieczór. Całość znajdziecie w zapisanej relacji ZAKUPY 2.

Ostatnio moja inwencja twórcza, co do wybierania stylizacji na weekend jest równa 0. Najchętniej sięgałabym po jeden i ten sam zestaw w postaci spódniczki i sweterka, tak już w ostatnią sobotę wybierając się na śniadanie do miasta, chciałam się poczuć trochę jak na wakacjach, kiedy moje stroje były zaplanowane w 100%. Spojrzałam więc łaskawie na swoją garderobę i stwierdziłam, że wypróbuję to połączenie kolorystyczne, które jest dla mnie trudne. Bo tak jak różowe spodenki i biała koszula są ok, tak już odwrotnie, to niekoniecznie.

Wpadłam więc na pomysł, że ubiorę wspomnianą różową koszulę. Z racji tego, że jest ona oversizowa, to pod spód musiałam założyć coś obcisłego. I tak wzięłam do niej białą sukienkę. Powiem Wam, że w tym zestawieniu czułam się bardzo dobrze. Wynikało to chyba z tego, że koszula nie była zapięta pod samą szyję, a pod spodem miałam jasny kolor. To dało mi do myślenia, bo przecież mogę założyć białe spodenki, biały top i właśnie tę koszulę. Także nie wykluczone, że do końca wakacji, chyba się jednak polubimy 🙂 A co do sukienki, zarzutów brak.

A Wy co myślicie o takim połączeniu kolorystycznym?

Dodam tylko, że jeśli w Waszych głowach rodzi się jakaś stylizacja, ale nie do końca jesteście przekonane co do kolorów, to weekendowe śniadanie na mieście będzie dobrą okazją, aby to sprawdzić.

koszula – MASSIMO DUTTI / sukienka – CLOSH / klapki – HERMÈS / torebka i okulary – GUCCI / pierścionek – CHLOÉ / zegarek – ALBERT RIELE / kolczyki – TOUS / naszyjnik – WESTWING

Podpytywałyście mnie w wiadomościach prywatnych, jakie zrobiłam zakupy podczas mojego urlopu we Francji i czy pokażę moje zdobycze. W tym wpisie zdradzam trzy rzeczy jakie wróciły razem ze mną. Pierścionek Cholé prezentowałam już kilkukrotnie. Kolejne dwie to klapki Hermès i torebka Gucci kupiona w outlecie pod Paryżem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.