Monochromatycznie – BIEL

Pisałam w poprzednim poście, że straciłam wenę do tworzenia i jakoś nie mogę się z tym wszystkim zebrać. I tak naprawdę jest. Ale kiedy w sobotę postanowiłam pojechać po lokówko-suszarkę i przy okazji na małą kawę z mężem wpadłam na pomysł, że skoro i tak już wychodzimy, to przy okazji zrobimy zdjęcia.

Uwielbiam zestawy monochromatyczne, a że przypomniała mi o nich ostatnio Magdalena Krakowiecka, nie sposób było nie skorzystać z tej opcji. Gdybym miała tak ułożoną garderobę, że zamiast czterech camelowych płaszczy, każdy byłby w innym kolorze, to zapewne częściej takie zestawy by się tutaj pojawiały. Ale, że ja jestem jednak zwolennikiem klasycznych i podstawowych kolorów, to będzie raczej trudno. Co innego latem kiedy potrzebujemy max 3 rzeczy plus dodatki, a co innego kiedy zimą dochodzi nam jeszcze odzież wierzchnia. Chociaż, nie wykluczone, że kolejnej zimy wpadnę na pomysł całkiem nowego koloru. Kto wie?

Póki co w mojej garderobie znajdują się trzy kolory, z których jestem w stanie stworzyć monochromatyczne stylizacje: biel, czerń i camel. Dziś mam dla Was zdjęcia w odsłonie białej, czerń czeka na swoją kolej, a co do camelu, to wszystko jeszcze przed mną.

Kiedy trzy lata temu zaczęłam tworzyć bazę pod białe stylizacje zimą wiedziałam, że będę potrzebowała sporo czasu na to, aby spokojnie skomponować wszystkie zestawy. Rok w rok ilość białych rzeczy przybywała mi stopniowo i dzięki temu tworzenie takich stylizacji dzisiaj przestaje powoli być problemem. Zauważcie, że mam na sobie ubrania kupowane w różnych latach. To pokazuje jak istotne jest trzymanie się planu podstawowego.

Ten płaszcz ma dwa lata i planowałam sprzedać go w tym roku, ale na szczęście tego nie zrobiłam. Spodnie kupiłam w 2020 latem, botki w ubiegłą zimę, torebkę na wyprzedażach minionego lata, a sweter to najnowszy nabytek z całego zestawu. Także jak widzicie długa droga do celu, ale bardzo satysfakcjonująca. W międzyczasie oczywiście doszły mi kolejne swetry i spodnie, dzięki temu mam świadomość, że nie odtwarzam ciągle tego samego zestawu, chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby się tak wydawać. W tym roku próbowałam znaleźć jeszcze jedne białe botki, ale niestety nic mi się nie podobało, także z przyjemnością korzystam z tych, które mam. Biały płaszcz również był na mojej liście zakupowej, ale albo na mnie nie pasował, albo kolor nie do końca mi odpowiadał. Także jak widzicie nie jest tak prosto, jakby się wydawało. Czasem znalezienie odpowiedniej rzeczy może zając nawet kilka sezonów.

Dlatego jeśli planujecie włączyć całkiem nowy kolor nie zrażajcie się, jeśli nie możecie kupić od razu wszystkich elementów zestawu. I nie zawsze będzie to wynikało z określonego budżetu, a dostępności rzeczy w sklepach. Warto wtedy zacząć od tych elementów, które będziecie mogły połączyć z pozostałymi ubraniami, które już macie. Inaczej zaczniecie trochę na spalonym, a kolejne nienoszone rzeczy będą się piętrzyły na półkach do czasu, kiedy stwierdzicie, że w sumie było to bez sensu.

Do bieli zimą przekonywałam się bardzo długo. Zawsze podobała mi się u kogoś, ale sama nie miałam odwagi nosić jej nawet latem. Dlatego dopiero wtedy kiedy latem mogłam stworzyć już stylizacje monochromatyczne, zdecydowałam się ją zaadaptować również zimą.

płaszcz – ZARA (stara kolekcja) / sweter – MLE COLLECTION / spodnie – MASSIMO DUTTI (stara kolekcja) / botki – ZARA (stara kolekcja) / torebka – GUCCI / kolczyki – APART / pierścionek z perłą – CHLOÉ / pierścionek – PANDORA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.