Trendy jesień-zima 2021/2022, czy wciąż tak za nimi podążamy?

Plus moja lista zakupowa na ten sezon.

Ostatni rok tak wiele pokrzyżował planów, niespodzianek, marzeń do zrealizowania. I zastanawiałam się, w sumie nadal się zastanawiam, jaka będzie tegoroczna jesień i zima. Od czasu do czasu straszą nas, że coś tam wróci, że znów będzie spowolnienie, że wciąż nie może być normalnie.

Wakacyjny oddech zawsze daje nam świeże pomysły i kolejne ciekawe plany. Nie zastanawiamy się nad tym, kiedy coś zrobimy, tylko nad tym, czy będzie można. Pamiętam jak w ubiegłym roku ponownie nas przymknięto i było to półtora miesiąca przed Świętami Bożego Narodzenia. Nastroje opadły, zainteresowania zmieniły kierunek i trzeba było to po prostu przetrwać. Czy będzie powtórka z rozrywki w tym roku? Tego nie wie chyba nikt. Dlatego póki co cieszmy się tym jak jest i powoli snujmy plany na kolejne miesiące.

Niezaprzeczalne jest, że sierpień to taki miesiąc, który jednym daje dużo radości, bo dopiero zaczynają urlop, innym z kolei udziela się już tryb szkoła. I nie ma co się dziwić, jak nas bombardują reklamami z zeszytami od dwóch tygodni. Człowiek ledwo wrócił z wakacji, lub dopiero pojedzie, a na półkach w sklepie w pierwszym rzędzie plecaki, kredki i wspomniane zeszyty. I jak tu się cieszyć drugą połową wakacji, kiedy zewsząd atakują nas takimi rzeczami. Na Instastories mówiłam, że zaczęłam pisać ten post i musiałam zacząć od nowa, bo za dużo narzekałam. I właśnie w tym momencie mój wywód na temat ósmego miesiąca w roku powinnam zakończyć, choć miałabym jeszcze wiele do powiedzenia…

Przejdę jednak do rzeczy przyjemniejszej, jaką jest przygotowanie szafy na kolejny sezon jesienno-zimowy. Zastanawiałam się czy coś mnie w tym roku jakoś szczególnie zaskoczy i muszę powiedzieć, że nie bardzo. To znaczy cieszę się, że nie wchodzimy na wysoki ton w postaci dresy, home office, totalna wygoda. Myślę, że znacie mnie już na tyle i wiecie, że nie lubię się ograniczać jeśli chodzi o ubrania. Mój styl cały czas ewoluuje, zmienia się, szukam go to tu, to tam. Lubię się ubierać i coraz mniej przebierać. Z każdego stylu czerpię coś co może mi przynieść same korzyści wizualne. Nie lubię ślepo podążać za trendami, ale lubię mieć w szafie jakieś nowe smaczki. Dlatego postanowiłam przygotować się do tego sezonu trochę inaczej.

W pierwszej kolejności przejrzałam sporo magazynów modowych, stron internetowych, inne blogi w poszukiwaniu głównych założeń tego sezonu, żeby zobaczyć czy będzie coś co mnie zachwyci, zainspiruje i wprowadzi w chłodniejsze miesiące. Muszę jednak przyznać, ze póki co raczej czuję się odrobinę zawiedziona niż usatysfakcjonowana w moich poszukiwaniach, gdyż, tak jak wspomniałam wcześniej, mało co przyciągnęło moją uwagę.

TRENDY NA NADCHODZĄCY SEZON JESIENNO-ZIMOWY 2021/2022

Z tego co zdążyłam się już zorientować to sporo rzeczy się powtarza, co mnie osobiście cieszy, bo to znaczy, że spokojnie będę mogła wykorzystać zawartość swojej garderoby.

  • Wracamy do wzorów zwierzęcych. Przede wszystkim będzie dominowała pantera i cętki.
  • Gra mięsistością ubrań w całym looku. Dzianiny bardzo dobrze rozgościły się na salonach i tym razem nosimy je od stóp do głów.
  • Dzięki, a może przez film Cruella, będziemy zakładać ubrania skórzane. Mogą być matowe lub błyszczące. I tak jak w przypadku dzianiny, również najlepiej gdyby były noszone w całych zestawach.
  • Nie zapominamy o frędzlach, piórach i cekinach.
  • Jeśli mowa o jeansach, to głównie ciemny denim.
  • Krótkie doły (spódniczki i szorty) łączymy z długimi marynarkami. Dodam, że ten dół ma być naprawdę krótki.
  • Jeśli chodzi o kolory to rządzą pastele, lilia, fiolet, czerwień, czerń, biel i mocna zieleń, która w sezonie letnim została zaprezentowana w nowej dosłownie klapek Hermèsa.
  • Miksujemy wzory i absolutnie nie zapominamy o kracie.
  • Płaszcze zastępujemy poncho.
  • Duże okulary i duże kolczyki, najlepiej w stylu barokowym.
  • Geometryczne cięcia, wycięcia. Im dziwniej tym lepiej.
  • Co do butów to wracamy do kozaków z marszczeniem, klasycznych oraz obcisłych za kolano. Do tego platformy, klasyczne szpilki, buty wojskowe i to czego ja najbardziej nie rozumiem, buty jesienne wiązane wokół nogi.
  • Inspirujemy się latami ’60, ’70 i ’90.

Uff sporo tego i pewnie nie wszystko jeszcze wypisałam.

Ale jak się w tym wszystkim odnaleźć?

No właśnie…

Sprawdzając co sezon jakie trendy będą obowiązywały w modzie nie oznacza, że następnego dnia biegnę do sklepu i wykupuję wszystko to, co niby ma być na topie. Oczywiście lubię odświeżać swoją garderobę, chodzić po sklepach, przymierzać różne rzeczy, zabierać siebie później na kawę, ale nie zawsze wracam do domu z torbami pełnymi nowych ubrań. Wtedy spotkacie mnie raczej ze świeżymi kwiatami i ciastem. Najczęściej jednak najlepsze zakupy robię nie planując ich. W tym sensie, że nie mówię: Jadę do sklepu kupić niebieskie ciemne spodnie jeansowe rurki i czarne botki. Bo kiedy tak bym powiedziała, zapewne nic bym nie kupiła i wkurzona wróciła do domu. Nie wykupuję też wszystkich ubrań, które jasno mają się wpisywać w kolejny sezon modowy. Wybieram tylko to w czym czuję się dobrze i wiem, że będę mogła te rzeczy ponosić dłużej niż jeden sezon.

Wiecie, że tworzę listy zakupowe, na których wypisuję sobie co chciałabym kupić w pierwszej kolejności i trzymam się ich tak w 70%. Co i tak uznaję za sukces. Nie jadę do sklepu z listą, tylko tych rzeczy najczęściej szukam w sklepach internetowych. Dlaczego? Bo część z nich musi spełniać konkretne założenia i wtedy mam większe pole manewru. Najlepszy przykład? Trencz na jesień i początek wiosny. Musi być do połowy łydki, dwurzędowy i beżowy. W sklepie, jeśli znajdę stacjonarnie, będą maksymalnie dwa modele i zapewne nie będą spełniały moich oczekiwań. Więc zakupy z listy robię w domu.

Natomiast zakupy stacjonarne najlepiej wychodzą mi, kiedy robię je spontanicznie. Np. spotykam się ze znajomymi na kawę w galerii, a po idę pochodzić po sklepach i zobaczyć jakie nowe kolekcje się pojawiły. Nie mam zaplanowane nic, co chciałabym kupić, bo nie wiem czego się spodziewać, ale pamiętam też co znajduje się na mojej liście. Na spokojnie bez presji oglądam, przymierzam i czasem coś bardzo interesującego wpadnie mi w oko, wtedy kupuję. Jednak nie oznacza to, że dana rzecz na pewno ze mną zostanie. Pamiętajcie, że światło w przymierzalniach jest zupełnie inne niż w domu czy na zewnątrz, dany kolor może się okazać za mocny lub za blady. Dlatego, ja przyjmuję zasadę, że mam 30 dni na ewentualne oddanie i z tego korzystam. Pamiętam jak na wiosnę pojechałam kupić coś na wakacje, a wróciłam z balerinami i trenczem, który zresztą oddałam. Także widzicie, że nie zawsze planowane zakupy są dobre. Tym bardziej jak nie obejrzycie sobie wcześniej w internecie asortymentu danego sklepu.

Co tym razem znalazło się na mojej liście? Póki co niewiele, bo jeszcze nie przejrzałam wszystkich swoich ubrań jesienno-zimowych. Niemniej jednak wiem, że będę w tym roku szukała, rzeczy z poniższej listy.

  • Niezmiennie trencz.
  • Czarna spódnica ołówkowa, skórzana.
  • Czarne klasyczne botki na płaskiej podeszwie.
  • Czarna klasyczna torebka do pracy. Zakupiona.
  • Czarne baleriny w szpic. Zakupione.
  • Czarne zamszowe kozaki za kolano.
  • Czarne skórzane kozaki przed kolano.
  • Brązowe skórzane szpilki.

To tyle na dzisiaj. Będę tę listę odświeżała sukcesywnie, jak dojdą kolejne elementy. Jak widać moje zakupy wpisują się w trendy, ale przyznam od razu, że lista została sporządzona jeszcze przed zagłębieniem się w temat, co będzie modne w nadchodzącym sezonie. Także widzicie, że można mieć coś co znajduje się obecnie na stronach magazynów modowych, ale nie wynika to bezpośrednio z tego, że ślepo podążam za trendami. W moim przypadku tym razem nałożyły się przede wszystkim buty, ale ich fasony są na tyle ponadczasowe, że prawdopodobnie nigdy nie wyjdą z mody.

Czy planuję zaszaleć z jakimś elementem stylizacji? No pewnie. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wymyśliła. Ale to jeszcze nie ten moment. Cieszmy się póki co końcówką wakacji, chociaż ten tydzień nie zapowiada się ciekawie, jeśli chodzi o pogodę. Wykorzystajmy ten czas na typowe letnie stylizacje, bo zapewne niedługo będziemy za nimi tęskniły. Nie przyspieszajmy niepotrzebnie końca lata wyciągając z szafy jesienne ubrania. W międzyczasie pomyślmy też o tym, aby z głową przygotować się do kolejnego sezonu. I niekoniecznie chodzi mi tutaj o zakupy, bo może się okazać, że wszystko co potrzebujecie, jest już w Waszych szafach. Natomiast zrobienie listy niczego nie kosztuje, a może tylko pomóc w ustaleniu priorytetów zakupowych.

Osobiście czekam też na jesienny ebook Kornelii, która prowadzi konto na Instagramie pod nazwą kornelia_stylistka i opowiada w bardzo przystępny sposób o stylu klasycznym, którego ja jestem wielką fanką. Myślę, że dopiero po publikacji, będę mogła moją listę zakupową na jesień i zimę zamknąć. Więc jeśli nie jesteście pewne w którym kierunku pójść, a chciałybyście wprowadzić do swojego stylu odrobinę klasyki, to warto na niego zaczekać. Tymczasem ja zmykam w mojej czerwonej sukience do pracy, a Wam życzę przyjemnego tygodnia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.